Nie będę oryginalna, stwierdzając, że sezon na cukinię w pełni. Może nawet niektórzy się nią już przejedli, ale myślę, że warto przypomnieć przepis, który w tym sezonie, u nas, pojawia się na stole najczęściej - faszerowana.
Obrodziła cukinia tego roku przepięknie. Zasadziłam kilka jej odmian.
Odkąd zaczęła owocować, codziennie przynoszę przynajmniej taki zbiór.
Kury baaardzo się cieszą, jak im przyniosę większą porcyjkę!
W ubiegłym roku (jak ten czas leci!), na blogu podałam przepis na faszerowaną cukinię, która była bardzo dobra, ale po drobnej modernizacji, jest jeszcze lepsza i podbiła serca nie tylko domowników, ale i gości. Dlatego postanowiłam podać ten przepis jeszcze raz, ulepszony.
Oprócz zachwytu nad smakiem, wszyscy zgodnie orzekli, że jest idealna na upały. Każdy po zjedzeniu naprawdę solidnej porcji, był syty, a nikt nie zrobił się ociężały i senny.
Cukinie były na tyle młode, że pestek jeszcze nie trzeba było wyrzucać, a skórka była idealnie miękka, więc pochłonęliśmy swoje porcje razem z nią.
W ogóle, to szczęściara jestem - wszystkie jarzyny, zioła i jajka mam z "własnego chowu" :)
Do farszu, na dużą porcję, 9 cukinii (18 połówek) potrzebne są::
60 dag mielonego mięsa,
1 duża cebula,
5 średnich młodych marchewek,
około 15 dag świeżego zielonego groszku (może być mrożony),
5 dużych, dojrzałych pomidorów (lub 3 łyżki przecieru pomidorowego),
30 dag żółtego sera,
2 jajka,
1 łyżka suszonego oregano,
1 łyżka słodkiej czerwonej papryki w proszku (z braku dojrzałej świeżej),
sól, pieprz, chilli, do smaku,
czubata łyżka masła.
Cukinię wydrążyłam, zostawiając około pół centymetrowej grubości ściankę.
Wydrążony miąższ, pokroiłam w kostkę.
Na dużej patelni podsmażyłam lekko na maśle cebulkę.
Dodałam do niej pokrojoną w plasterki marchew, wydrążoną cukinię, groszek zielony.
Cukinia puściła w trakcie duszenia sok, w którym, zanim odparował, udusiły się do miękkości warzywa. Trwa to tylko kilkanaście minut.
Całość gorącego farszu zaciągnęłam jajkami - rozbełtane w kubku jajka, wlałam do farszu, energicznie go mieszając.
Odstawiłam całość do przestudzenia, po czym dosypałam starty, żółty ser i wymieszałam dokładnie.
Nadziałam pięć kawałków cukinii takim farszem, ponieważ były między mami osoby, które nie jedzą mięsa.
Do reszty dodałam podsmażone zmielone mięso, które dosmaczyłam solą i pieprzem w trakcie smażenia.
Nałożyłam farsz do czekających cukiniowych łódeczek, ułożyłam na blaszkach
i wsadziłam całość do gorącego pieca na około 20 - 30 minut. Najlepiej przed wyciągnięciem cukinii z pieca, sprawdzić, czy widelec wbija się w cukinię, tak, jak sprawdzamy gotujące się ziemniaki.
Potrawa jest gotowa, gdy cukinia jest miękka.
Jeśli na obiedzie mam tylko "mięsożerców", to mięso podsmażam razem z cebulą i wszystko odbywa się na jednej patelni.
Ponieważ, jak już napomknęłam, jarzyny mam ze swojego ogródka i nie chcąc zmarnować zielonego szczypioru od cebuli, pokroiłam go drobno i dodałam do farszu tuż przed pakowaniem go do cukinii - bardzo fajnie dosmaczyło to całość, a jak nie ma zielonej cebulki, możemy wykorzystać szczypiorek.
Ten przepis, to super propozycja, na gości - można cukinię przygotować wcześniej, ułożyć na blaszkach, a gdy goście zaczynają przychodzić, wsuwamy blaszki do pieca i szybciutko mamy gotowe świeże, pyszne, gorące danie.
Obrodziła cukinia tego roku przepięknie. Zasadziłam kilka jej odmian.
Odkąd zaczęła owocować, codziennie przynoszę przynajmniej taki zbiór.
Kury baaardzo się cieszą, jak im przyniosę większą porcyjkę!
Te najmłodsze też :)
W ubiegłym roku (jak ten czas leci!), na blogu podałam przepis na faszerowaną cukinię, która była bardzo dobra, ale po drobnej modernizacji, jest jeszcze lepsza i podbiła serca nie tylko domowników, ale i gości. Dlatego postanowiłam podać ten przepis jeszcze raz, ulepszony.
Oprócz zachwytu nad smakiem, wszyscy zgodnie orzekli, że jest idealna na upały. Każdy po zjedzeniu naprawdę solidnej porcji, był syty, a nikt nie zrobił się ociężały i senny.
Cukinie były na tyle młode, że pestek jeszcze nie trzeba było wyrzucać, a skórka była idealnie miękka, więc pochłonęliśmy swoje porcje razem z nią.
W ogóle, to szczęściara jestem - wszystkie jarzyny, zioła i jajka mam z "własnego chowu" :)
Do farszu, na dużą porcję, 9 cukinii (18 połówek) potrzebne są::
60 dag mielonego mięsa,
1 duża cebula,
5 średnich młodych marchewek,
około 15 dag świeżego zielonego groszku (może być mrożony),
5 dużych, dojrzałych pomidorów (lub 3 łyżki przecieru pomidorowego),
30 dag żółtego sera,
2 jajka,
1 łyżka suszonego oregano,
1 łyżka słodkiej czerwonej papryki w proszku (z braku dojrzałej świeżej),
sól, pieprz, chilli, do smaku,
czubata łyżka masła.
Cukinię wydrążyłam, zostawiając około pół centymetrowej grubości ściankę.
Wydrążony miąższ, pokroiłam w kostkę.
Na dużej patelni podsmażyłam lekko na maśle cebulkę.
Dodałam do niej pokrojoną w plasterki marchew, wydrążoną cukinię, groszek zielony.
Cukinia puściła w trakcie duszenia sok, w którym, zanim odparował, udusiły się do miękkości warzywa. Trwa to tylko kilkanaście minut.
Dodałam zmiksowane pomidory i podsmażałam wszystko dalej, aż większość soku pomidorowego odparowała (jeśli dodajemy przecier, trwa to znacznie krócej).
W trakcie, kiedy potrawa gęstniała, dodałam oregano i resztę przypraw. Farsz doprawiłam na dość ostro i o nutkę bardziej słono, niż zwykle, ponieważ wydrążonej cukinii nie soliłam.Całość gorącego farszu zaciągnęłam jajkami - rozbełtane w kubku jajka, wlałam do farszu, energicznie go mieszając.
Odstawiłam całość do przestudzenia, po czym dosypałam starty, żółty ser i wymieszałam dokładnie.
Nadziałam pięć kawałków cukinii takim farszem, ponieważ były między mami osoby, które nie jedzą mięsa.
Do reszty dodałam podsmażone zmielone mięso, które dosmaczyłam solą i pieprzem w trakcie smażenia.
Nałożyłam farsz do czekających cukiniowych łódeczek, ułożyłam na blaszkach
i wsadziłam całość do gorącego pieca na około 20 - 30 minut. Najlepiej przed wyciągnięciem cukinii z pieca, sprawdzić, czy widelec wbija się w cukinię, tak, jak sprawdzamy gotujące się ziemniaki.
Potrawa jest gotowa, gdy cukinia jest miękka.
Jeśli na obiedzie mam tylko "mięsożerców", to mięso podsmażam razem z cebulą i wszystko odbywa się na jednej patelni.
Ponieważ, jak już napomknęłam, jarzyny mam ze swojego ogródka i nie chcąc zmarnować zielonego szczypioru od cebuli, pokroiłam go drobno i dodałam do farszu tuż przed pakowaniem go do cukinii - bardzo fajnie dosmaczyło to całość, a jak nie ma zielonej cebulki, możemy wykorzystać szczypiorek.
Ten przepis, to super propozycja, na gości - można cukinię przygotować wcześniej, ułożyć na blaszkach, a gdy goście zaczynają przychodzić, wsuwamy blaszki do pieca i szybciutko mamy gotowe świeże, pyszne, gorące danie.
- 17:32
- 0 Komentarze
































